Miała być sukienka z Burdy 11/2012 #121 ale z wykrojem poszło coś nie tak i powstał własny projekt.
Model #121 upatrzyłam sobie już jakiś czas temu, więc jak tylko doszła paczka z dzianiną od razu zabrałam się za szycie. 



Opis ze strony Burda : Ta sukienka wygląda rzeczywiście niczym z bajki o Kopciuszku! Uszyto ją z perłowo-różowej tafty, jej góra jest dopasowana do ciała, za to spódnica efektownie rozkloszowana dzięki dużej ilości kontrafałd. Wygląda pięknie, a przy tym kryje zbyt obfite biodra.Rozm. 36–44
Odrysowałam rozmiar 38 i już na tym etapie wykrój wizualnie był zbyt obszerny, więc od razu odrysowałam rozmiar 36 - i z tego rozmiaru skroiłam wersję próbną która okazała się również na mnie za duża.  Jako że był to najmniejszy proponowany rozmiar wykroju , zmniejszyłam go metodą prób i błędów do rozmiaru 34 myśląc że będzie to pewniaczek i wszystko będzie leżało jak należy, a tu dalej nic nie jest na swoim miejscu. 




Próbowałam później na czuja jakoś to pozwężać, próbowałam innego układu zaszewek tak żeby rzeczywiście dopasować to do ciała , ale niestety się nie udało.  Do tego przez ciągłe prucie , przycinanie, dopasowywanie  etc krój delikatnie się zdeformował.



















Kombinując jakby tu jednak wykorzystać ten materiał wymyśliłam sobie że ramiona będą całkowicie odkryte , dół natomiast skroiłam z pół-koła 

 













Efekt końcowy: